przewodnikomHebrajczyków 13:17  Bądźcie posłuszni przewodnikom waszym i bądźcie im ulegli; oni to bowiem czuwają nad duszami waszymi i zdadzą z tego sprawę; niechże to czynią z radością, a nie ze wzdychaniem, gdyż to wyszłoby wam na szkodę.

Przez lata werset ten odbierałam następująco:

Bóg dał nam pastora, który jest naszym przewodnikiem, czuwa nad naszymi duszami i jego obowiązkiem jest robić to z radością, a nie z jakimś wzdychaniem.

 

Myślałam: "Oczekuje od ciebie pastorze, że tak będziesz czynił" lub "Dlaczego dzisiaj pastor jakiś, nie w sosie?". "Pastorze nie masz do tego prawa! Więcej radości, poproszę!".

Zawsze umykał ten początek, który właściwie determinuje ciąg dalszy: Bądźcie posłuszni przewodnikom waszym i bądźcie im ulegli. To jest do mnie i do ciebie - jeżeli jesteś członkiem Bożej owczarni (zboru). Jeżeli nie zaistnieje posłuszeństwo, to dalszy ciąg wersetu nie ma prawa rozwijać się pozytywnie. "Bierze w łeb" czuwanie nad moją duszą, czy usługiwanie mi w radości. Tak na co dzień, to tym pogardzamy, a raczej rozkoszujemy się telewizyjnymi, konferencyjnymi kaznodziejami - "Ci, dają czadu! Ale namaszczenie! Wyjątkowe słowo, głosił ten, czy tamten". Tak ciężko przychodzą nam na usta, takie wyznania wobec naszych przełożonych. Wypowiadamy je z oporem, aby nasz pastor nie wpadł w pychę. Jesteśmy tacy zatroskani o stan jego duszy, aby przez to nie upadł. Wszystkim należą się słowa uznania, tylko nie jemu - w ramach naszej troski.

Pójdźmy dalej. Ciekawe stwierdzenie w przewodnim fragmencie:  ... czuwają nad duszami waszymi ...

Jeśli pastor coś nam radzi, wbrew temu co czujemy, to myślimy: "mój syn" lub "koleżanka lepiej mnie zna i rozumie". "Rozumiesz pastorze, mój syn jest również pastorem i on wie lepiej".

Boże Słowo, takim sposobom myślenia i postępowanie mówi NIE! Według niego, to twój pastor czuwa nad twoją duszą i ma to od Pana, a tym powinieneś to przyjmować dla własnego dobra. On jest jak kierowca samochodu, który trzyma ręce na kierownicy i najlepiej wyczuwa wyczuwa, wszelkie "stuki i puki" w swoim pojeździe. Najczęściej jego diagnoza jest trafiona, jeżeli zna się na swoim "fachu" i jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu.

Ap. Paweł rozwija tę myśl:

Część 1 - Napominanie

1 Tesaloniczan 5:12  A prosimy was, bracia, abyście darzyli uznaniem tych, którzy pracują wśród was, są przełożonymi waszymi w Panu i napominają was;

"Co? Napominanie?!". My tego nie lubimy i gniewamy się na tych, których Bóg wyposażył, aby Bożemu ludowi usługiwali tym darem. "Spróbuj pastorze mnie napomnieć, a w następną niedzielę wybiorę się do innej społeczności, gdzie nie używa się tego daru".

'A propos' - kto wymyślił napominanie - nazywać DAREM? Nauczał o tym św. Paweł:

Rzymian 12:6-8  A mamy różne dary według udzielonej nam łaski; jeśli dar prorokowania, to niech będzie używany stosownie do wiary; 7  jeśli posługiwanie, to w usługiwaniu; jeśli kto naucza, to w nauczaniu; 8  jeśli kto napomina, to w napominaniu; jeśli kto obdarowuje, to w szczerości; kto jest przełożony, niech okaże gorliwość; kto okazuje miłosierdzie, niech to czyni z radością.

My lubimy raczej te spektakularne dary typu: prorokowanie, uzdrawianie, cuda czy wiedza nadprzyrodzona - objawienie. Jednak dobrze jest, gdy twój przywódca obdarzony jest darem napominania i nauczania. Wtedy jesteś bezpieczny, bo on powie ci prawdę o twoim stanie duchowym, nawet gdy będzie ona trudna i mało przyjemna. Czasem to cię zasmuci - po Bożemu, abyś zawrócił ze złej drogi.

Część 2 - Szanowanie i gorące miłowanie

1 Tesaloniczan 5:13  Szanujcie ich i miłujcie jak najgoręcej dla ich pracy. Zachowujcie pokój między sobą.

To jest wyzwanie! Jeżeli tego zapragniemy i będziemy prosić Pana, to On wskaże nam drogę doskonalszą. Bez posłuszeństwa i uległości (Hbr. 13,17) oraz szacunku i miłości (1 Tes 5,13), twój przywódca nie pozbędzie się wzdychania, które osłabia jego służbę.

Posłuchajmy ap. Pawła i podziękujmy Bogu, że był szczery i nie wybielał się, ale pisał jak było. Co czuł, gdy był źle potraktowany przez Zbór w Koryncie? Lekceważenie sługi Bożego, który był założycielem tego Zboru przyprowadziło go do zachowań, które on sam nazywa: "w przystępie głupoty" (1 Kor 11,17), "odrobina niedorzeczności" (1 Kor 11,1). Zamiast głosić ewangelię, rozszerzać Królestwo Boże i nauczać zbawionych, musiał się poniżać do przechwalania się swoimi dokonaniami i udowadniania, że ich miłuje i jest apostołem, który "urodził ich". To jest przyprowadzanie Bożych mężów do rozgoryczenia. Pozbawia ich to radości ze sprawowania tej pięknej pracy, którą jest zabieganie o biskupstwo.

Kochani! Mamy wyzwanie: być posłusznymi i uległymi wobec naszych przewodników oraz szanować i miłować ich najgoręcej. Jeżeli tego nie wypełnimy świat nie pozna, że Chrystus jest pośród nas i nie objawimy mu różnorodnej mądrości Bożej. W przeciwnym razie, pozwolimy diabłu, aby nas pustoszył, a naszych pastorów i przywódców rozgoryczał i degradował ich służbę i autorytet.